Właściwości hipnozy cz. 2

W poprzednim wpisie opisałem czym jest hipnoza i jaki wspływ ma na ludzi. Przejdźmy teraz do dalszych rozważań.

U osób w wysokim stopniu wrażliwych na hipnotyzm można wmawiać różne zmiany fizjologiczne, nawet na jawie. Wystarcza zatem, żeby lekarz zapowiedział pewien skutek danego lekarstwa choremu albo żeby chory sam przewidywał ten skutek, aby skutek nastąpił nawet wtedy, gdy lekarstwo składało się z chleba i cukru. A ponieważ osób w tym stopniu wrażliwych liczba jest dość znaczna, można sobie wyobrazić, jaki stąd chaos powstaje w kazuistyce lekarskiej!

Dzięki temu ślepemu empiryzmowi i niechęci lekarzy do uznania wartości różnic indywidualnych, które hipnotyzm wykrywa, mamy co rok nowe środki, działające doskonale… dopóki ich moda nie przejdzie.

Jeżeli tak wielkie są różnice między osobami wrażliwymi i niewrażliwymi na hipnotyzm, to nie możemy się dziwić, że i sama wrażliwość przedstawia się w formie bardzo różnorodnej. U jednych powstają objawy porażenia, u drugich ekscytacji, jedni stanowią uległe narzędzie, drudzy dopiero w somnambulizmie odzyskują śmiałość i względną samodzielność. Jednych można by pokrajać na kawałki, drudzy nie znoszą zbliżenia obcych osób; jedni doznają w tym stanie niewypowiedzianej rozkoszy, inni cierpią, a inni jeszcze pozostają na wszystko obojętni.

Nawet odnośnie do stopnia wrażliwości nie można ustalić jednego typu, gdyż jednych musimy uznać za maksymalnie wrażliwych dlatego, że ulegają każdej sugestii, chociaż nie odczuwają wcale innych bodźców delikatnych podczas kiedy inni, nadający się właśnie do tych subtelnych doświadczeń, wcale nie ulegają złudzeniom i nie dają się łatwo powodować.

Nareszcie u jednej i tej samej osoby hipnozą może przedstawiać okresy całkiem odmiennej, chociaż także indywidualnej natury. Tak np. jedna z moich chorych stale w pierwszej chwili po uśpieniu objawia cierpienie i niepokój, a w pól godziny potem zaczyna być optymistką zadowoloną z siebie i z ludzi. Inna zaczyna od snu bezwładnego, zwanego letargiem, a potem nagle przechodzi w somnabulizm czynny i zaczyna się zajmować gospodarstwem. Trzecia z początku traci swoją osobowość, a przejmuje się natomiast moimi wrażeniami: jest wesołą, jeśli jestem wesoły, smutny lub zmęczony, jeśli jestem smutny lub zmęczony; a potem zwolna przechodzi w ekstazę, w której już nie słyszy nawet tego co mówię, tylko zatapia się w osobistych widzeniach. Czwarta wpada najprzód w katalepsję; członki jej i oczy zachowują pozycje nieruchome jak statua, następnie wypręża się w tężcu ogólnym, wreszcie pada jak kłoda w stanie „aidei paralitycznej”, w której nie ma ani myśli, ani czucia, ani ruchu ażeby po kilku minutach, w których nawet oddech staje się niewidzialnym, obudzić się wesołym śpiewem i przejść w somnambulizm czynny, który tylko dla bardzo wprawnego oka różni się pewnym zwężeniem świadomości od normalnego stanu jawy.

Umyślnie przytoczyłem tu tylko te przypadki, w których używano tej samej metody hipnotyzowania, nie zmieniając jej w czasie uśpienia i nie robiąc żadnych sugestii – gdzie więc zmiany zachodzące musimy odnieść wyłącznie do samego pacjenta.

Jeżeli trafimy na organizm w wysokim stopniu wrażliwy, wrażliwy w znaczeniu owej biernej podatności, o której dopiero co mówiłem – to naturalnie będziemy mogli wywołać w nim co zechcemy, zmieniając samorodny porządek zjawisk. Wówczas do rozmaitości naturalnej przyłączy się rozmaitość sztuczna i wytworzy kompleks, któremu nieraz nie brak nawet stałości. Podatność bowiem bierna niektórych hipnotyków, nie tylko tym się odznacza, że można w nich różnorodną symptomatologię wywołać, ale także i tym, że ta symptomatologia raz wywołana, wkorzenia się na zasadzie skojarzenia pojedynczych ogniw i powtarza w analogicznych warunkach. Jeżeli więc trafiło się, że hipnotyk, od którego zaczęto badanie przedstawił pewne wyraźne okresy hipnozy następujące po sobie i zmieniające się przy użyciu pewnych określonych bodźców działających na pewne oznaczone punkty i jeśli obserwator przejęty jest tym uprzedzeniem, że hipnozą musi przedstawiać jakiś jeden typ klasyczny, to może wziąć te właśnie okresy i te sposoby reagowania swego hipnotyka za typowe i następnie szukać ich u drugich. U mniej wrażliwych nie znajdzie ich, ale u bardzo podatnych wystarczy mu pewna wytrwałość w wyszukiwaniu tych samych okresów i tych samych reakcji, ażeby je znaleźć – czyli mimowolnie sztucznie wywołać; gdyż tak samo mógłby był „odkryć” inne fazy i inne reakcje, gdyby był z podejrzeniem o ich istnieniu do badania przystąpił.

Oczywiście takie oszukiwanie samego siebie najłatwiej tam zajść może, gdzie badacz zatopiony cały w cechach zewnętrznych i fizycznych nie zwraca wcale uwagi na stan psychiczny pacjenta i nie stara się co chwila zdawać sobie sprawy z gry jego imaginacji i z tego o ile pacjent domyśla się czego szuka eksperymentator.

W ten właśnie sposób fizycznie biorąc bardzo ścisły, ale psychologicznie całkiem zaniedbany, prowadzono pierwsze doświadczenia w Salpetriere i stąd też stany hipnotyczne opisane przez prof. Charcot pod nazwą letargu, katalepsji i somnambulizmu w klasycznej nocie przedstawionej Akademii nauk 13 Lutego 1882 r. okazały się sztucznym wytworem samej metody badania, wytworem, który zaledwie w najgrubszych zarysach z pominięciem wszelkich symptomatów drobiazgowych wytrzymuje krytykę doświadczenia.

Ponieważ jednak, jak wspomniałem, w grubych zarysach podział ten jest użyteczny, a krytyka drobiazgowa nie byłaby tu na miejscu, scharakteryzujemy owe trzy stany.

Letarg jest snem najgłębszym. Pogrążony w tym stanie jest z pozoru martwą kłodą. Gałki oczne ma skręcone ku górze, tak, iż uchylając powieki, widzimy tylko białka. Członki uniesione opadają martwo. Nieczułość jest zupełna, nie tylko skóry, ale i błon śluzowych.

Wszakże, według szkoły paryskiej, istnieje w tym stanie pewnego rodzaju wrażliwość, nadmierna nawet na bodźce mechaniczne, a polegająca na tym, że jeśli mięsień, ścięgno tego mięśnia, albo tylko nerw udający się do niego, podrażnimy naciskiem, to w takim razie mięsień ten wpada w tężec, sztywnieje. Chcąc go wyprostować, rozluźnić – trzeba w podobny sposób podrażnić mięsień przeciwny, to jest ten, który służy do wykonywania ruchów antagonistycznych. Właściwość ta została nazwana nadpobudliwością nerwowo-mięśniową.

Jako do cechy fizycznej, dotykalnej, szkoła paryska przywiązuje wielką wagę i widzi w niej pewny sposób odróżnienia nie tylko letargu od katalepii i somnambulizmu, ale nawet w ogóle letargu prawdziwego od udanego. Na nieszczęście żadne z tych twierdzeń nie utrzymało się, gdyż nadpobudliwość nerwowo-mięśniowa nie istnieje w bardzo wielu formach letargu, a natomiast u wielu osobników może się przejawiać i w katalepsji i w somnambulizmie, a u niektórych i na jawie.

 Katalepsja sztuczna różni się od samoistnej tym tylko, że ją można w każdej chwili usunąć. Od letargu zaś różni się tym, że członki uniesione nie opadają martwo, lecz zachowują nadane im pozycje z woskową podatnością. Stan ten był od dawna znany magnetyzerom, a nowe cechy drobiazgowe, przypisywane mu przez szkołę paryską nie są bynajmniej stałe. Stan ten, o ile bywa ogólnym, należy uważać za niższy stopień głębokości snu, niż w letargu, ponieważ życie psychiczne tam zniesione, tutaj rozbudza się częściowo, przybierając najczęściej formę halucynacji. Nie mniej jednak halucynacje te mogą być tylko biernie wywołane i nie ma w tej fazie jeszcze żadnych przejawów czynnych, żadnych śladów samodzielności.

Te ostatnie występują dopiero w somnambulizmie. W tej fazie pacjent może odpowiadać na pytania a nawet rozmawiać i chodzić z własnej inicjatywy. Jeżeli jednak hipnoza jest zupełna, to po obudzeniu nie zachowuje wspomnienia.

Mimo to, w niektórych formach somnambulizmu, nawet myśl może być samodzielnie czynna; uśpiony może myśleć, rozważać, szukać, przypominać sobie przejścia innych stanów i życia normalnego. Jest to niewątpliwie faza uśpienia najbogatsza w objawy mniej lub więcej szczególne, wyjątkowe, nieraz z pozoru nadnaturalne. Nieczułość na ból może być w tym stanie zupełna, tak samo jak w letargu i w katalepsji; może jednakże nieczułość względna niektórych narządów równoważyć się z nadmierną czułością innych, podobnie jak uśpienie pewnych strun życia duchowego może być wynagrodzone nadmierną żywotnością innych. Pod tym względem rozmaitość indywidualnych kombinacji jest nieograniczona i wszelkie sprowadzanie zjawisk do jednego typu nozograficznego (opisowego) może być tylko sztucznym.

Tak samo rzecz się ma i z cechami fizycznymi, które podaje szkoła paryska, a w których nie ma żadnej stałości. Czyżby jednak nie było możliwym w chaosie tych zjawisk znaleźć jakąś nić przewodnią, która by je jako tako powiązała?

Zadanie nie jest niemożliwe; tylko chcąc je wypełnić, należy położyć główny nacisk nie na objawy fizyczne, ale na objawy psychiczne w pierwszym rzędzie, a fizyczne w drugim. Łatwo bowiem dojść do wniosku, że hipnoza jest przede wszystkim fenomenem mózgowym, a tym samem, że główne tło zachodzących w niej zmian stanowią objawy psychiczne. Dopiero scharakteryzowawszy zmiany psychiczne jako główną oś tej kategorii zjawisk, będziemy mogli dodać do nich przynależne w danym wypadku zmiany fizyczne i tym sposobem mieć obraz kompletny pewnej formy hipnozy. Mówię ,,w danym wypadku”, gdyż o typach stałych, ‚dokładnie określonych, i do których by się dały sprowadzić wszystkie wypadki w praktyce spotykane, nie może być mowy, z przyczyn wyżej wyłuszczonych,

Klasyfikacja zatem, którą poniżej podam, nie będzie takim zbiorem typów, lecz tylko szematem teoretycznym, służącym do tego, ażeby obserwator, chcący dać dokładne w kilku wyrazach określenie stanu, w jakim się jego pacjent znajdował, mógł to z łatwością uczynić, bez uciekania się do długiego wyliczania i ciągłego powtarzania cech, tak fizycznych, jak psychicznych.